W tym artykule
W drugiej części śledztwa przesłuchujemy trzy najważniejsze grupy materiałów organicznych stosowanych w uprawie Phalaenopsis. Sprawdzimy, co naprawdę potrafią kora i sphagnum, ustalimy, ile twarzy ma kokos, a na koniec zobaczymy, dlaczego coraz trudniej wierzyć, że Substratum Perfectum da się znaleźć w jednym worku.
→ Kora. Podejrzana o nieposzlakowanej opinii
→ Sphagnum. Oskarżone o wszystko
→ Kokos. Podejrzany o wielu tożsamościach
→ Pierwszy trop
W pierwszej części sporządziliśmy portret pamięciowy poszukiwanego. Wiemy już, że Substratum Perfectum powinno dostarczać korzeniom wodę, a jednocześnie pozostawiać przestrzeń dla powietrza, zachowywać odpowiednią strukturę i współpracować z doniczką, sposobem podlewania oraz samą rośliną. Dobrze byłoby również, gdyby nie zmieniało charakteru szybciej, niż hodowca zdąży się do niego przyzwyczaić.
Lista wymagań zrobiła się długa. Lista podejrzanych również.
Zaczniemy od trzech materiałów organicznych, które od lat przewijają się w uprawie Phalaenopsis: kory, sphagnum i kokosu. Każdy ma swoich zagorzałych obrońców i przeciwników, a o każdym można znaleźć zarówno historię storczyka, który dzięki niemu odżył, jak i nekrolog rośliny, która podobno właśnie przez niego zginęła.
Tak prowadzone śledztwo daleko nas nie zaprowadzi. Zwłaszcza że świadkowie są wzburzeni, zeznania sprzeczne, a podejrzani najwyraźniej zachowują się inaczej w każdym domu.
Dlatego zmieniamy pytanie. Zamiast zastanawiać się, czy dany materiał jest dobry dla Phalaenopsis, sprawdzimy, co właściwie robi w doniczce. Jak gospodaruje wodą, ile pozostawia miejsca dla powietrza, jak zmienia się w czasie i co dzieje się z jego właściwościami, kiedy spotka się z innym materiałem.
Nie szukamy materiału niewinnego. Szukamy materiału użytecznego w określonych warunkach.
Pierwszy podejrzany może wejść.
1. Kora. Podejrzana o nieposzlakowanej opinii
Jeżeli istnieje materiał, który w świecie storczyków potrafi przejść kontrolę bezpieczeństwa bez otwierania walizki, jest nim kora. Jest naturalna, przewiewna, a Phalaenopsis rośnie przecież na drzewach. Sprawa zamknięta.
Tyle że właśnie w ostatnim zdaniu ukrywa się pierwszy problem.
Korzeń epifitycznego Phalaenopsis rzeczywiście może w naturze przylegać do kory drzewa, ale kawałki kory zamknięte w doniczce nie są gałęzią drzewa. Zostały od niej oddzielone, rozdrobnione, przesiane, czasem poddane dodatkowej obróbce, a następnie ułożone w ograniczonej przestrzeni. Powstaje w ten sposób środowisko o własnej strukturze porów, zdolności zatrzymywania wody i tempie wysychania. Gałąź tymczasem została w lesie i nie bierze odpowiedzialności za to, co zrobiliśmy później.
Co więcej, „kora” nie jest nazwą jednej substancji o niezmiennych właściwościach. Znaczenie mają rodzaj materiału i sposób jego przygotowania, wielkość oraz kształt kawałków, stopień rozkładu, a po umieszczeniu w doniczce również to, jak ciasno wszystko się ułoży.
Drobna kora w niewielkiej doniczce może więc stworzyć środowisko zupełnie inne niż duże kawałki tego samego materiału w mocno perforowanej doniczce.
Duża frakcja, mała frakcja i znikające powietrze
Ito i Lin porównali cztery podłoża stosowane do uprawy młodych Phalaenopsis: sphagnum, granulowany materiał gąbczasty, mieszaninę sphagnum z korą oraz drobną korę. Spośród badanych podłoży sphagnum miało największą pojemność wodną, natomiast drobna kora najmniejszą. W przypadku porowatości powietrznej kolejność była odwrotna: najwyższą wartość uzyskano w drobnej korze, najniższą w sphagnum.
Brzmi jak punkt dla kory, ale jesteśmy dopiero przy pierwszym pytaniu.
Wielkość kawałków zaczyna bowiem urządzać doniczkę po swojemu. Duże zwykle pozostawiają między sobą więcej wolnej przestrzeni, więc woda ma którędy odpłynąć, a powietrze gdzie się znaleźć. Drobniejsze mogą układać się ciaśniej, zmieniając zarówno retencję wody, jak i wymianę gazową. Ta sama poczciwa kora zaczyna wtedy prowadzić zupełnie inne życie.
Nie wynika z tego oczywiście zasada „im większa kora, tym lepiej”. Bardzo gruba frakcja w małej doniczce może słabo stabilizować niewielką roślinę, a w suchych warunkach przesychać tak szybko, że zaleta pod tytułem „świetna aeracja” zacznie przypominać przeciąg w hali dworcowej.
Ta sama właściwość materiału może być zaletą albo wadą. Decydują warunki, w których ją wykorzystamy.
Kora nie jest zatem „przewiewna” w jakimś absolutnym, niezależnym od wszystkiego sensie. Określoną strukturę tworzy dopiero jako konkretna frakcja, ułożona w konkretnej doniczce i poddana konkretnemu sposobowi nawadniania.

A potem kora się starzeje
Kora ma jeszcze jedną cechę, o której łatwo zapomnieć podczas przesadzania: jest materiałem organicznym i z czasem się zmienia. W miarę starzenia i rozkładu pojawiają się drobniejsze fragmenty, zmienia się powierzchnia materiału oraz układ przestrzeni w doniczce. Podłoże, które bezpośrednio po przesadzeniu miało określone właściwości wodno-powietrzne, rok czy dwa lata później może zachowywać się już inaczej. Metryka urodzenia zaczyna mieć znaczenie także w doniczce.
I wtedy do pokoju wchodzi sphagnum, a sprawa przestaje być prosta.
W doświadczeniu Ito i Lina mieszanina sphagnum z korą pod względem pojemności wodnej i porowatości powietrznej znalazła się pomiędzy czystym sphagnum a drobną korą. Autorzy ocenili ją jako najlepszą spośród badanych pod względem formowania bryły korzeniowej Phalaenopsis.
To pierwszy ślad, który warto zabezpieczyć.
Być może właściwe pytanie nie brzmi: kora czy mech? Ważniejsze może być to, co jedno robi z właściwościami drugiego.
Co dokładnie pokazali Ito i Lin? — rozwiń
Badacze porównali sphagnum, granulowany materiał gąbczasty, mieszaninę sphagnum z korą oraz drobną korę w uprawie Phalaenopsis Luchia Pink ‘KHM-1078’.
Sphagnum miało największą pojemność wodną, drobna kora najmniejszą. Porowatość powietrzna była natomiast najwyższa w drobnej korze i najniższa w sphagnum. Mieszanina sphagnum z korą zajmowała pozycję pośrednią pod względem właściwości wodno-powietrznych, a jednocześnie najlepiej sprzyjała formowaniu bryły korzeniowej.
Źródło: Masahiro Ito, Ruey-Song Lin, Effect of Change of Physical and Chemical Properties of Medium on Phalaenopsis Vegetative Growth, Department of Horticulture, National Chung Hsing University.
Protokół pierwszego przesłuchania
Kora ma mocne alibi w sprawie tworzenia przestrzeni powietrznych i nie bez powodu od dawna z powodzeniem stosuje się ją w uprawie storczyków. Nie ma jednak jednej, stałej charakterystyki. Frakcja, sposób ułożenia, doniczka, nawadnianie i postępujący rozkład zmieniają jej zachowanie.
W środowisku, które powinno szybko oddawać wodę, może sprawdzić się znakomicie. W bardzo suchych warunkach ta sama właściwość oznacza konieczność częstszego podlewania albo połączenia kory z materiałem zatrzymującym więcej wody.
Kora nie jest Substratum Perfectum. Ale zdecydowanie nie opuszcza jeszcze budynku.
2. Sphagnum. Oskarżone o wszystko
Jeżeli kora weszła do pokoju przesłuchań z opinią wzorowego obywatela, sphagnum zostało doprowadzone w kajdankach.
Zarzuty są poważne. Dusi korzenie, trzyma za dużo wody, nie pozwala im oddychać, powoduje gnicie, a po pewnym czasie zamienia się podobno w coś, czego rozsądny hodowca nie chciałby znaleźć nawet na dnie kompostownika.
Tymczasem sphagnum od dawna wykorzystuje się w profesjonalnej produkcji Phalaenopsis. W badaniu Hwang i Jeong czyste nowozelandzkie sphagnum stanowiło wręcz podłoże kontrolne, z którym porównywano cztery inne warianty.
Mamy więc pewien kłopot. Albo duża część profesjonalnej produkcji storczyków od lat uczestniczy w zbiorowym eksperymencie o podejrzanie wysokim ryzyku, albo sprawa sphagnum jest nieco bardziej skomplikowana.
Zacznijmy od tego, czego oskarżony nawet nie próbuje się wypierać: sphagnum zatrzymuje dużo wody.
Mech, który pije
Torfowce mają szczególną budowę. W ich listkach znajdują się duże, martwe komórki hialinowe, zdolne do przyjmowania i magazynowania wody. Dzięki temu wysuszone sphagnum pozostaje materiałem lekkim i bardzo porowatym, a po zwilżeniu potrafi zatrzymać jej znaczną ilość.
W badaniu Hwang i Jeong czyste sphagnum miało spośród pięciu porównywanych podłoży zarówno największą retencję wody, jak i największą porowatość całkowitą.
I tutaj łatwo wpaść w pułapkę. Duża porowatość całkowita nie oznacza automatycznie dużej ilości powietrza. Informuje jedynie, jaka część objętości podłoża nie jest zajęta przez materiał stały. Po podlaniu część tych przestrzeni wypełnia woda, pozostałą zaś powietrze.
Pory mają lokatorów. Po podlaniu zaczyna się walka o metraż.
Proszę powiedzieć, kto upakował mech
W przypadku sphagnum nie wystarczy zapytać, ile mchu znajduje się w doniczce. Trzeba również wiedzieć, jak został w niej ułożony.
Kubota, Kato i Yoneda badali właściwości fizykochemiczne sphagnum stosowanego w uprawie Phalaenopsis i wykazali, że ilość zatrzymywanej wody rosła wraz z gęstością upakowania mchu. Ta sama doniczka i ten sam materiał mogą zatem stworzyć różne środowiska korzeniowe, zależnie od tego, jak mocno sphagnum zostanie ściśnięte.
Dwa zdania: „uprawiam Phalaenopsis w sphagnum” mogą więc opisywać dwa zupełnie różne systemy. W jednej doniczce długie włókna są ułożone stosunkowo luźno, w drugiej ten sam materiał został ciasno upakowany wokół korzeni. Zmieni się ilość zatrzymywanej wody i dynamika wysychania całej bryły, a gdy dołożymy do tego wielkość doniczki, temperaturę, wilgotność powietrza oraz sposób podlewania, proste oskarżenie „mech dusi korzenie” zaczyna wyglądać coraz mniej przekonująco.

Sphagnum nie ma tajemniczej zdolności odbierania korzeniom tlenu. Potrafi za to zatrzymać dużo wody, a ta, zajmując przestrzenie porowe, zmniejsza ilość miejsca dostępnego dla powietrza. Jeśli podłoże przez długi czas pozostaje silnie uwodnione, warunki gazowe w strefie korzeniowej mogą się pogarszać.
Różnica wydaje się subtelna, ale prowadzi do zupełnie innych wniosków. Hasło „sphagnum dusi korzenie” podpowiada jedno rozwiązanie: nie używać sphagnum. Pytanie „jak używasz sphagnum?” otwiera całe dochodzenie.
I, co gorsza dla zwolenników prostych odpowiedzi, każe jeszcze obejrzeć doniczkę, zapytać o podlewanie i sprawdzić warunki uprawy. Śledztwo wyraźnie wymyka się spod kontroli.
A jednak czyste sphagnum nie wygrało
Teraz trzeba trochę popsuć humor obrońcom mchu.
W doświadczeniu Hwang i Jeong czyste sphagnum miało imponującą retencję wody i porowatość całkowitą, ale najlepszych wyników wzrostu dwóch badanych kultywarów nie uzyskano właśnie w nim. Większą liczbę liści oraz większą świeżą i suchą masę roślin stwierdzono w wariancie określonym przez autorów jako mieszanka kokosowa częściowo połączona ze sphagnum.
To nie jest porażka mchu. Dostajemy znacznie ciekawszą informację: pojedyncza imponująca właściwość fizyczna nie wystarcza do przewidzenia reakcji rośliny. Największa retencja wody nie oznacza automatycznie „najlepiej”. Największa porowatość również nie.
Biologia po raz kolejny odmawia ustawienia się w równym szeregu. Ma w tym zresztą spore doświadczenie.
Mech po dziesięciu miesiącach. Sekcja zwłok
Pozostaje jeszcze zarzut, że sphagnum szybko się rozkłada i po kilku miesiącach przestaje przypominać materiał, do którego posadziliśmy roślinę.
W tym miejscu warto sięgnąć do bardzo ciekawej pracy magisterskiej Ruo-Shan Pu, obronionej w 2022 roku na National Taiwan University. Od razu trzeba jednak zaznaczyć ważne ograniczenie: jej pełny tekst pozostaje objęty embargiem do 20 września 2027 roku. Możemy więc korzystać wyłącznie z publicznie dostępnego rekordu i obszernego abstraktu. Autorka opisuje w nim badania nad zmianami właściwości fizycznych i chemicznych sphagnum podczas uprawy Phalaenopsis, obejmujące między innymi wpływ cykli mokro–sucho, nawożenia, wzrostu korzeni oraz sposobów dezynfekcji mchu.
Po dziesięciu miesiącach uprawy wygląd sphagnum rzeczywiście się zmienił, jednak jego struktury komórkowe pozostawały zachowane, a stopień rozkładu był niewielki. Po usunięciu roślin właściwości fizyczne samego mchu nie różniły się istotnie od wartości początkowych.
Inaczej wyglądało podłoże badane razem z pozostawionymi w nim korzeniami. To właśnie tutaj okazało się, że roślina nie jest biernym lokatorem: rozrastający się system korzeniowy stopniowo przebudowywał przestrzeń w doniczce.
Co dokładnie wydarzyło się ze sphagnum po dziesięciu miesiącach? — rozwiń
W doświadczeniu Ruo-Shan Pu po dziesięciu miesiącach uprawy Phalaenopsis struktury komórkowe sphagnum nadal pozostawały zachowane, a stopień rozkładu materiału był niewielki.
Po wyjęciu roślin fizyczne właściwości samego mchu nie różniły się wyraźnie od wartości początkowych. Kiedy jednak pomiary wykonano razem z korzeniami, rozrastający się system korzeniowy zmniejszył całkowitą porowatość o około 21,1–26,6% oraz pojemność wodną doniczki o około 19,7–27,4%. W tym doświadczeniu porowatość powietrzna nie zmieniła się istotnie.
To bardzo ważne rozróżnienie: zmiana zachowania podłoża po wielu miesiącach nie musi wynikać wyłącznie z rozkładu sphagnum. Część zmian powoduje sama roślina, której korzenie zajmują coraz większą część dostępnej przestrzeni.
Źródło: publicznie dostępny abstrakt pracy Ruo-Shan Pu (2022), The Changes of Physicochemical Properties in Sphagnum Moss after Phalaenopsis Cultivation, National Taiwan University. Pełny tekst pracy pozostaje objęty embargiem do 20.09.2027.
To bardzo ciekawy wynik. Kiedy po wielu miesiącach stwierdzamy, że „mech zachowuje się inaczej”, łatwo obarczyć winą jego rozkład. Tymczasem w doniczce przez cały ten czas rosła roślina, a jej system korzeniowy stopniowo przebudowywał całe środowisko.
Podejrzany mech może więc w tym punkcie odetchnąć. Część bałaganu zrobił storczyk.
Sphagnum nie jest niebem. Nie jest też piekłem storczyków
Po tym przesłuchaniu trudno uczciwie wydać którykolwiek z tych dwóch wyroków. Sphagnum zatrzymuje dużo wody i właśnie ta właściwość może być zarówno jego największą zaletą, jak i źródłem problemów. O tym, którą rolę odegra, współdecydują sposób ułożenia mchu, doniczka, nawadnianie, warunki uprawy oraz rozwijający się system korzeniowy.
Kiedy dwie osoby mówią, że uprawiają storczyki „w sphagnum”, wcale nie muszą mówić o tym samym środowisku korzeniowym.
Oskarżony może więc zdjąć kajdanki. Nie został uniewinniony, ale zarzut „sphagnum zabija korzenie” w tej postaci nie utrzymał się na sali.
Proszę jednak nie opuszczać budynku. Za chwilę będzie potrzebny jako świadek.
3. Kokos. Podejrzany o wielu tożsamościach
Kokos wszedł do pokoju przesłuchań i od razu pojawił się problem proceduralny.
— Nazwisko?
— Kokos.
— A imię?
I tutaj zaczynają się schody.
„Podłoże kokosowe” nie oznacza bowiem jednego materiału. Z włóknistej części owocu palmy kokosowej, Cocos nucifera, otrzymuje się produkty różniące się strukturą i właściwościami. Są chipsy kokosowe, czyli większe kawałki łupiny, są włókna kokosowe, długie i sprężyste, oraz torf kokosowy, drobny i gąbczasty materiał określany w literaturze anglojęzycznej jako coir pith lub coir dust, a w handlu często jako cocopeat. Nazwa „torf kokosowy” jest zwyczajowa; materiał ten nie jest prawdziwym torfem i nie powstaje w torfowisku.
Wszystko pochodzi z kokosa i wszystko jest brązowe. Na tym podobieństwa zaczynają być coraz mniej użyteczne.

Chips to nie włókno, a włókno to nie torf kokosowy
Różnice nie sprowadzają się do wyglądu. Wielkość i kształt cząstek wpływają na sposób, w jaki materiał układa się w doniczce, a tym samym na wielkość przestrzeni pomiędzy nimi oraz rozdział wody i powietrza.
Chipsy kokosowe, jako większe fragmenty, mogą uczestniczyć w tworzeniu grubszej struktury podłoża. Długie włókna zachowują się inaczej: splatają się i budują strukturę włóknistą. Torf kokosowy składa się natomiast z dużo drobniejszych, gąbczastych cząstek i charakteryzuje się znaczną zdolnością zatrzymywania wody.
Zdanie „kokos zatrzymuje dużo wody” jest zatem równie mało użyteczne jak stwierdzenie „kokos poprawia przewiewność podłoża”. Za każdym razem trzeba zapytać: który kokos?
Można zacząć podejrzewać, że część sporów o podłoża bierze się właśnie stąd: dwie osoby używają tej samej nazwy, mając przed oczami dwa zupełnie różne materiały. Obie mają rację, obie się kłócą i obie mówią o czymś innym. Internet w swojej najczystszej postaci.
Podejrzani zaczynają się mieszać
Wróćmy teraz do doświadczenia Hwang i Jeong. Autorzy nie badali po prostu „kokosa”, lecz warianty określone jako coir mixes, czyli mieszanki kokosowe, oraz mieszankę kokosową częściowo połączoną ze sphagnum. To ważne rozróżnienie. Właśnie tak będziemy je nazywać, zamiast dopisywać badaniu dokładny skład, którego nie mamy prawa zgadywać.
Najciekawsze jest jednak to, co stało się z roślinami. W obu badanych kultywarach i na obu etapach wzrostu wariant zawierający mieszankę kokosową ze sphagnum dawał większą liczbę liści oraz większą świeżą i suchą masę niż pozostałe badane podłoża. Autorzy uznali go za praktyczną alternatywę dla samego sphagnum w produkcji Phalaenopsis.
Do receptury na Substratum Perfectum nadal bardzo daleko. Hwang i Jeong badali konkretne mieszanki, dwa kultywary i określone warunki produkcji, więc wyniku nie wolno rozciągać na każdy Phalaenopsis i każdą doniczkę. Dla naszego śledztwa ważniejszy jest sam trop: połączenie materiałów o różnych właściwościach może stworzyć środowisko korzeniowe, którego nie da się opisać właściwościami jednego składnika.
Ten ślad zaczyna wracać podejrzanie często.
Proszę opróżnić kieszenie
Kokos ma jeszcze drugą stronę życiorysu, tym razem chemiczną. Właściwości produktów kokosowych zależą od surowca oraz sposobu jego przetwarzania. Szczególnie ważna może być zawartość rozpuszczalnych soli, w tym jonów potasu, sodu i chlorkowych. Materiały przeznaczone do zastosowań ogrodniczych bywają więc płukane, a niektóre również buforowane.
I tutaj warto zatrzymać przesłuchanie, bo słowo „buforowany” wygląda na worku bardzo fachowo, ale nie ma obowiązku wyjaśniać klientowi, co właściwie zrobiono z kokosem. Worek zrobił swoje. Brzmi profesjonalnie.
Co właściwie może kryć chemicznie „kokos”? — rozwiń
Materiały kokosowe mają określoną pojemność wymiany kationowej, czyli zdolność powierzchni do wiązania i wymiany dodatnio naładowanych jonów, takich jak potas, sód, wapń czy magnez. W literaturze spotkamy skrót CEC, pochodzący od angielskiego cation exchange capacity.
Najłatwiej wyobrazić to sobie jako parking z ograniczoną liczbą miejsc. Poszczególne kationy mogą te miejsca zajmować, opuszczać je i ustępować miejsca innym.
Materiał kokosowy może zawierać znaczne ilości potasu, sodu i chlorków, a ich zawartość wyraźnie różni się pomiędzy produktami pochodzącymi z różnych źródeł. Różnić może się także pojemność wymiany kationowej. Dlatego informacja o pochodzeniu i sposobie przygotowania kokosu nie jest drobiazgiem technicznym, lecz częścią jego chemicznej charakterystyki.
Evans, Konduru i Stamps, porównując materiał kokosowy pochodzący z różnych źródeł, wykazali wyraźne różnice jego właściwości fizycznych i chemicznych. Różniły się między innymi przewodnictwo elektryczne (EC), stężenia sodu, potasu i chlorków oraz pojemność wymiany kationowej. To dobry powód, by nie traktować każdego produktu sprzedawanego jako „kokos” jak materiału o identycznej charakterystyce.
I nagle okazuje się, że kupując worek brązowych kawałków, weszliśmy bez ostrzeżenia w chemię jonów.
Jakość przygotowania kokosu nie jest więc kosmetycznym dodatkiem do nazwy produktu. Może rzeczywiście wpływać na to, co później wydarzy się w doniczce.
W aktach zrobił się bałagan
Przesłuchanie kokosu zaczęliśmy od jednego podejrzanego, a kończymy z całą rodziną. Chipsy, włókna i torf kokosowy pochodzą z tego samego surowca, lecz różnią się strukturą i mogą pełnić w podłożu odmienne funkcje. Do fizyki dochodzi jeszcze chemia, ponieważ pochodzenie i sposób przygotowania materiału mogą wpływać na jego zasolenie oraz skład jonowy.
Najciekawszy ślad prowadzi jednak z powrotem do sphagnum. W doświadczeniu Hwang i Jeong bardzo dobre wyniki wzrostu Phalaenopsis uzyskano właśnie w wariancie łączącym mieszankę kokosową z mchem.
Mamy zatem trzeci materiał i kolejny raz dochodzimy do mieszaniny.
Przypadek?
Na razie nie wiemy.
Ale śledczy, który trzeci raz znajduje podobny ślad i nadal uważa go za zbieg okoliczności, powinien chyba rozważyć zmianę zawodu.
Pierwszy trop
Przesłuchaliśmy trzy grupy materiałów organicznych i żaden podejrzany nie przyznał się do bycia Substratum Perfectum. Trudno się temu dziwić, bo każdy przyniósł własny zestaw zalet, wad i okoliczności łagodzących.
Kora pomaga tworzyć przestrzenie dla powietrza, ale stosunkowo słabo zatrzymuje wodę i z czasem się rozkłada. Sphagnum znakomicie gospodaruje wodą, lecz jego zachowanie silnie zależy od sposobu ułożenia i całego systemu uprawy. Kokos już podczas sprawdzania dokumentów rozpada się na kilka materiałów o różnych właściwościach, a dodatkowo zmusza nas do zajrzenia w chemiczną historię produktu.
Najciekawsze wydarzyło się jednak pomiędzy nimi.
W doświadczeniu Ito i Lina korzystne właściwości miała mieszanina sphagnum z korą. Hwang i Jeong uzyskali bardzo dobre wyniki wzrostu Phalaenopsis w mieszance kokosowej częściowo połączonej ze sphagnum. Dwa różne doświadczenia, inne podłoża i inne pytania badawcze, a mimo to oba podsuwają nam ten sam trop:
Wartość podłoża może wynikać nie z doskonałości jednego materiału, lecz z połączenia różnych właściwości w jednym układzie.
Do idealnej receptury wciąż nam daleko, ale trop jest wystarczająco interesujący, żeby zmienić kierunek poszukiwań.
W pierwszej części pytaliśmy, czego właściwie potrzebuje korzeń. W drugiej sprawdziliśmy, co mogą mu zaoferować najważniejsi podejrzani organiczni. Teraz czas zajrzeć tam, gdzie życia nigdy nie było.
Do kamieni.
W następnej części do pokoju przesłuchań trafią pumeks, lawa, perlit i keramzyt. Materiały mineralne, trwałe i na pierwszy rzut oka znacznie prostsze od kory, mchu czy kokosu.
Na pierwszy rzut oka.
Pumeks zdążył już złożyć pierwsze zeznania.
Wygląda na to, że nawet kamień potrafi mieć coś do ukrycia.
Co właściwie pokazały przywołane badania? — rozwiń
Ito i Lin porównali sphagnum, drobną korę, granulowany materiał gąbczasty oraz mieszaninę kory ze sphagnum. Sphagnum miało najwyższą pojemność wodną, drobna kora najwyższą porowatość powietrzną, a mieszanina kory ze sphagnum najlepiej sprzyjała formowaniu bryły korzeniowej.
Hwang i Jeong (2007) porównali pięć podłoży dla dwóch kultywarów Phalaenopsis. Czyste sphagnum miało największą retencję wody i porowatość całkowitą, ale najlepsze wyniki wzrostu uzyskano w mieszance kokosowej częściowo połączonej ze sphagnum.
Kubota, Kato i Yoneda (1993) badali właściwości sphagnum oraz nawożenie Phalaenopsis. Ich wyniki pokazały między innymi związek pomiędzy gęstością upakowania mchu a ilością zatrzymywanej wody.
W publicznie dostępnym abstrakcie pracy Ruo-Shan Pu (2022) podano, że po dziesięciu miesiącach uprawy samo sphagnum uległo jedynie niewielkiemu rozkładowi, natomiast rozwijający się system korzeniowy wyraźnie zmieniał fizyczną strukturę całego środowiska w doniczce.
Abad i współautorzy, analizując próbki drobnego materiału kokosowego z różnych źródeł, wykazali duże zróżnicowanie zasolenia oraz pojemności wymiany kationowej. To ważne przypomnienie, że produkty określane wspólnym słowem „kokos” nie muszą być chemicznie identyczne.
Źródła
Hwang S.J., Jeong B.R. (2007).
Growth of Phalaenopsis Plants in Five Different Potting Media.
Journal of the Japanese Society for Horticultural Science 76(4): 319–326.
Otwórz publikację
Ito M., Lin R.-S.
Effect of Change of Physical and Chemical Properties of Medium on Phalaenopsis Vegetative Growth.
Department of Horticulture, National Chung Hsing University.
Otwórz publikację PDF
Kubota S., Kato T., Yoneda K. (1993).
The Effects of the Concentration of Fertilizer Application and the Physico-chemical Properties of Sphagnum Moss and Clay Pots on the Growth of Phalaenopsis.
Journal of the Japanese Society for Horticultural Science 62(3): 601–609.
Otwórz publikację
Pu R.-S. (2022).
The Changes of Physicochemical Properties in Sphagnum Moss after Phalaenopsis Cultivation.
National Taiwan University, Department of Horticulture and Landscape Architecture.
Rekord pracy i abstrakt
Evans M.R., Konduru S., Stamps R.H. (1996).
Source Variation in Physical and Chemical Properties of Coconut Coir Dust.
HortScience 31(6): 965–967.
Otwórz publikację
Abad M., Noguera P., Puchades R., Maquieira A., Noguera V. (2002).
Physico-chemical and chemical properties of some coconut coir dusts for use as a peat substitute for containerised ornamental plants.
Bioresource Technology 82(3): 241–245.
Rekord i abstrakt