MOTYLARNIA
Portrety Phalaenopsis z mojej kolekcji
Phalaenopsis noszą motyle już w nazwie. Kiedy Carl Ludwig Blume opisywał rodzaj, jego nazwa powstała z greckich słów phalaina — ćma — i opsis — wygląd, podobieństwo. Kwiaty widziane z oddali przywodziły mu na myśl rój nocnych motyli.
Stąd Motylarnia.
Nie będzie to jednak katalog mojej kolekcji ani parada kolejnych kwiatów z podpisem pod zdjęciem. Do Motylarni trafią rośliny, które mają własną historię: ciekawych przodków, niezwykłe cechy, zapach, kolor, który nie potrafi się zdecydować, jaki właściwie chce być, albo zwyczajnie coś, co sprawia, że warto zatrzymać się przy nich na dłużej.
Każdej zajrzymy w metrykę, rodzinny album i — kiedy będzie trzeba — pod płatki. Sprawdzimy, skąd się wzięła, co odziedziczyła po przodkach i co z tego wszystkiego rzeczywiście pokazuje w uprawie. A ponieważ będą to rośliny z mojej własnej kolekcji, do danych hodowlanych i botanicznych dołączą obserwacje, których nie znajdzie się w żadnym rejestrze: jak zmienia się kwiat, kiedy zaczyna pachnieć, jak długo kwitnie i jakie niespodzianki urządza po drodze.
Pierwszy motyl właśnie rozłożył skrzydła.
Phalaenopsis Mituo Prince ‘Chin Ming’. Zmienny w humorach książę
Na pierwszy rzut oka jest zielony. Na drugi — już nie bardzo. W środku pojawia się śliwka, purpura i fiolet, przy warżce odrobina bieli i żółci, a po kilku dniach okazuje się jeszcze, że zieleń wcale nie zamierza pozostać taka, jaką zobaczyliśmy pierwszego dnia. Kwiat dojrzewa i stopniowo przesuwa swoją barwę w stronę żółtozielonej.
Phalaenopsis Mituo Prince ‘Chin Ming’ jest jednym z tych storczyków, których nie powinno się oceniać na podstawie jednego zdjęcia. Trzeba dać mu kilka dni. A najlepiej usiąść i patrzeć, co właściwie zamierza zrobić.
Metryka Motylarni
Nazwa
Phalaenopsis Mituo Prince ‘Chin Ming’
Rodzice
LD’s Bear Queen × LD’s Bear King
Rejestracja grupy
18 czerwca 2012
Hodowca / rejestrujący
Mituo Orchids
Charakter kwiatu
limonkowo-zielony → żółtozielony, purpurowy deseń
Zapach
tak — wyraźnie przypomina P. bellina
Typ kwitnienia
sukcesywne
Najważniejsi przodkowie
bellina, violacea, venosa
Książę z metryką
Phalaenopsis Mituo Prince nie jest nazwą pojedynczej rośliny. To nazwa zarejestrowanej grupy mieszańców (łac. grex), czyli potomstwa otrzymanego z konkretnego krzyżowania:
Phalaenopsis LD’s Bear Queen × Phalaenopsis LD’s Bear King
Grupa została zarejestrowana przez Mituo Orchids w rejestrze Royal Horticultural Society 18 czerwca 2012 roku.
‘Chin Ming’ to konkretny, wyselekcjonowany klon Mituo Prince. W obrębie tej samej grupy istnieją również inne nazwane selekcje, między innymi ‘AM620’, ‘Blue Spot’, ‘Carribean Sunset’, ‘101 M1’ i ‘Rainbow’. Nie muszą wyglądać identycznie — siewki storczyków hybrydowych są rodzeństwem, a nie kopiami. Dopiero nazwa klonalna w pojedynczym cudzysłowie wskazuje na konkretną wybraną roślinę i jej wegetatywnie rozmnażane potomstwo.
Kiedy zajrzymy do rodzinnego albumu naszego księcia, robi się naprawdę interesująco.
Siedmiu przodków i żadnego nudziarza
Za Mituo Prince stoi siedem gatunków botanicznych Phalaenopsis. Według bazy OrchidRoots ich udział w jego rodowodzie wynosi:
Phalaenopsis bellina — 25%
Phalaenopsis violacea — 23,44%
Phalaenopsis venosa — 18,75%
Phalaenopsis mariae — 12,5%
Phalaenopsis amboinensis — 7,81%
Phalaenopsis lueddemanniana — 6,25%
Phalaenopsis micholitzii — 6,25%
To zestawienie mówi o roślinie zaskakująco dużo.
Nie znajdziemy tu dominującego udziału wielkokwiatowych, białych przodków, z których przez dziesięciolecia budowano klasyczne Phalaenopsis oglądane w kwiaciarniach i supermarketach. To zupełnie inna rodzina. Niemal połowę rodowodu stanowią sama bellina i violacea, a po dodaniu venosa otrzymujemy ponad dwie trzecie pochodzenia skupionego w zaledwie trzech gatunkach.
To świat Phalaenopsis o grubych, często woskowych kwiatach, mocnych barwach, ciekawych deseniach i — bardzo często — zapachu.
W rodzinie wszyscy znają Dragon Tree Eagle
Rodowód robi się jeszcze ciekawszy o jedno pokolenie wcześniej.
Matką LD’s Bear Queen jest Phalaenopsis bellina, a drugim rodzicem — Phalaenopsis Dragon Tree Eagle. Tymczasem po stronie LD’s Bear King znajdujemy Hannover Passion oraz… znowu Dragon Tree Eagle.
Ten sam mieszaniec pojawia się więc w obu gałęziach bliskiego rodowodu Mituo Prince.
Takie powtórzenie przodka w hodowli nie musi być przypadkiem. Pozwala zwiększyć szansę utrwalenia pożądanych cech, choć oczywiście genetyka nie działa jak zamawianie dodatków do pizzy: dwa razy Dragon Tree Eagle nie oznacza automatycznie dwa razy więcej wszystkiego, co hodowcy w nim lubili.
Patrząc jednak na ‘Chin Ming’, nietrudno zrozumieć, czego szukano.
Zielony? Proszę wrócić za kilka dni
Świeżo rozwinięty kwiat ‘Chin Ming’ może być intensywnie limonkowo-zielony. Na tym tle od nasady segmentów rozlewają się purpurowe, śliwkowe i fioletowe desenie. Warżka dokłada biel, róż, fiolet i niewielki żółty akcent.
I już byłoby wystarczająco. Tyle że kwiat nie kończy przedstawienia w chwili rozwinięcia.
W kolejnych dniach jego zielona barwa stopniowo się ociepla. Nie znika całkowicie i kwiat nie staje się czysto żółty — przechodzi raczej w ciepłą żółtozieleń. Purpurowe partie pozostają, przez co wraz z dojrzewaniem zmienia się także kontrast całego kwiatu.

To jedna z przyczyn, dla których fotografie tego samego klonu wykonane w różnym czasie mogą sprawiać wrażenie, jakby przedstawiały nieco inne rośliny.
Nie należy przy tym sprowadzać całego zjawiska do prostego hasła „zanika chlorofil”. Barwa kwiatu jest wynikiem współdziałania różnych pigmentów i właściwości samych tkanek, a ich wzajemne proporcje i widoczność mogą zmieniać się podczas dojrzewania.
W przypadku ‘Chin Ming’ najbezpieczniej powiedzieć po prostu to, co można zobaczyć: młody kwiat jest bardziej zielony, dojrzały — wyraźnie bardziej żółtozielony.
Dlatego właśnie warto go fotografować nie tylko w dniu otwarcia.
Kwiat z bliska
Dopiero fotografia makro pokazuje, jak wiele dzieje się na powierzchni kwiatu.
Płatki i działki są grube, połyskliwe i mają wyraźne unerwienie. Purpura nie tworzy jednej płaskiej plamy. Rozpada się na cętki, kreski, drobne żyłkowanie i nieregularne przejścia tonalne. W centrum chłodniejsze fiolety spotykają się z niemal fuksjową warżką, a wszystko leży na zielonkawym tle.

Z daleka można więc powiedzieć:
— zielony storczyk.
Z bliska wypada już raczej zapytać:
— kto tu właściwie zgasił światło podczas malowania?
A czy książę pachnie?
Pachnie. I nie kazał długo na siebie czekać.
Już pierwszego dnia po rozwinięciu kwiatu ‘Chin Ming’ zaczął wydzielać wyczuwalny zapach. Co szczególnie ciekawe, jego charakter bardzo wyraźnie przypomina mi zapach Phalaenopsis bellina — gatunku, który stanowi aż 25% jego rodowodu.
To obserwacja mojego egzemplarza podczas obecnego kwitnienia, a nie opis, który można automatycznie przypisać każdemu Mituo Prince ‘Chin Ming’. Ale w zestawieniu z genealogią rośliny trudno nie uśmiechnąć się na myśl, że jeden z jej najważniejszych przodków odezwał się nie tylko w wyglądzie kwiatu, lecz również w jego zapachu.
Nie wiem jeszcze, jak aromat będzie się rozwijał. Kwiat jest świeżo otwarty, a u Phalaenopsis intensywność i charakter zapachu mogą zmieniać się wraz z jego dojrzewaniem, temperaturą, światłem i porą dnia.
Na razie jednak najbardziej zaawansowany instrument badawczy dostępny w domowej kolekcji wydał werdykt.
Nos mówi: bellina.
Nie jest supermarketowym Phalaenopsis w dziwnym kolorze
Rodowód podpowiada również, jak patrzeć na jego biologię.
Najważniejsi gatunkowi przodkowie Mituo Prince należą do ciepłolubnych Phalaenopsis związanych z podrodzajem Polychilos. To właśnie z tej części rodzaju pochodzi ogromna część współczesnych mieszańców określanych przez hodowców jako novelty Phalaenopsis — roślin tworzonych nie po to, by uzyskać kilometrowy pęd obsypany jednakowymi białymi kwiatami, lecz by zachować niezwykłe barwy, desenie, substancję kwiatu, zapach oraz interesujący sposób kwitnienia.
Najważniejsi przodkowie Mituo Prince — bellina, violacea i venosa — należą do podrodzaju Polychilos, choć do różnych jego sekcji.
Ma to również znaczenie praktyczne. Takiej rośliny nie warto zmuszać do funkcjonowania według instrukcji napisanej dla typowego mieszańca kwiaciarniowego.
Lubi ciepło, dobre światło, sprawny system korzeniowy i stabilne warunki wzrostu. A przede wszystkim warto obserwować jej pędy kwiatowe.
Zielony pęd zostaje
Wiele Phalaenopsis z tej linii hodowlanej ma zdolność do kwitnienia sukcesywnego. Oznacza to, że pęd po przekwitnięciu jednego czy kilku kwiatów nie musi kończyć swojej kariery. Jego wierzchołek może pozostawać aktywny i po pewnym czasie kontynuować wzrost, tworząc następne pąki.
Dlatego zielonego, żywego pędu u takiego Phalaenopsis nie należy automatycznie ścinać tylko dlatego, że ostatni kwiat opadł.
Jeżeli pozostaje zielony — pozostaje na roślinie.
Dopiero pęd, który rzeczywiście żółknie i zasycha, informuje dość jednoznacznie, że jego kariera dobiegła końca.
A stary żywy pęd plus nowy pęd w kolejnym sezonie otwierają możliwość znacznie ciekawszego kwitnienia niż pojedynczy kwiat, który oglądamy dzisiaj.
Jak książę został ojcem
Mituo Prince nie zakończył swojej historii w 2012 roku. Sam okazał się na tyle interesującym materiałem hodowlanym, że wykorzystano go później jako rodzica kolejnych mieszańców.
Wśród jego potomstwa znajdziemy między innymi Mituo Blue Bear, Mituo Samera, Mituo Specio Prince, Mituo Hulk, Lyndon Blue Prince czy KS Red Prince. Bazy hodowlane pokazują zresztą znacznie więcej jego potomków.
To chyba najlepszy komplement, jaki może otrzymać mieszaniec hodowlany. Nie tylko sam okazał się udany — warto było przekazywać jego geny dalej.
Jeden kwiat, siedem gatunków i czternaście lat historii
To właśnie najbardziej lubię w takich storczykach. Można zobaczyć zielono-fioletowy kwiat i powiedzieć po prostu: ładny.
Można jednak zajrzeć nieco głębiej i zobaczyć za nim bellinę, violaceę, venosę, mariae, amboinensis, lueddemannianę i micholitzii. Można prześledzić dwie linie prowadzące do Dragon Tree Eagle. Można znaleźć datę 18 czerwca 2012 roku, kiedy Mituo Prince otrzymał oficjalną nazwę. Można zobaczyć, jak później sam zaczął pojawiać się w rodowodach następnych pokoleń Phalaenopsis.
A potem można wrócić do własnego parapetu i stwierdzić, że cała ta historia siedzi właśnie przed nami w przezroczystej doniczce.
Na razie kwitnie jednym niezwykłym, limonkowo-śliwkowym kwiatem.
Ale niech rośnie.
„Pewnego poranku leżał jeszcze młody Achmed z pierwszego snu tylko co zbudzony…”
— Opowieści z Alhambry